Adrian Szary "Hipnagogik"
Adrian Szary “Hipnagogik”
Wydawnictwo MaMiKo, 2026
Na początek zatrzymajmy się na chwilę przy samym tytule najnowszego tomiku Adriana Szarego, ponieważ myślę, że zapowiada on sposób, w jaki czytać będziemy te wiersze. Hipnagogi to niezwykle realistyczne, przejściowe doznania zmysłowe pojawiające się w momencie zasypiania, między jawą a snem. Mogą przybierać formę wyrazistych obrazów, dźwięków lub wrażenia spadania. Właśnie w tej szczelinie pomiędzy stanami jawy i snu, w przestrzeni półświadomości, lokuje swoją poezję Adrian Szary w tomiku „Hipnagogik”. To poezja esencjonalna, czasem niemal aforystyczna, ale podszyta doświadczeniem, które nie daje się łatwo zredukować do żartu czy gry słów. Już sama dedykacja „wyśnionej żonie Magdalenie” wyznacza ton całej książki. Jest w niej czułość, ale i pewna nieuchwytność - adresatka jawi się jako ktoś jednocześnie realny i utkany ze snu. To takie subtelne wprowadzenie w przestrzeń, gdzie granice między tym, co przeżyte, a tym, co wyobrażone, rozmywają się.
Tomik podzielony jest na krótkie rozdziały: sny koszmarne, sny świadome, sny powracające, sny prorocze i sny symboliczne. Każda z tych części odsłania inny wymiar doświadczenia sennego, a zarazem inny sposób mówienia o lęku, pamięci, przeczuciu i znaczeniu. Jedną z podstawowych strategii autora jest operowanie ironią. W wierszu „Julia” czytamy: „Każdy ma taką Julię / na jaką zasłużył / Przecież nie każdy / to Romeo”. To czterowersowe ujęcie relacji miłosnej to gorzka konstatacja o nierówności uczuć i ludzkich możliwości. Poeta zdaje się mówić: nie wszyscy jesteśmy zdolni do wielkich przeżyć i nie wszyscy na nie zasługujemy. Podobny ton autoironii odnajdujemy w utworze „Imię. Miny”, gdzie powtarzalność słowa „głupie” buduje rytm przypominający dziecięcą wyliczankę: „Głupie mam imię. / Głupie nazwisko. / Głupie mam miny. / Głupie to wszystko”. Ten pozornie prosty zabieg odsłania jednak coś więcej - kryzys tożsamości.
Jednym z najmocniejszych tekstów w tym zbiorze jest „Pantum o pomocy”, utwór formalnie zdyscyplinowany, wykorzystujący powtórzenia charakterystyczne dla pantumu, a jednocześnie opowiadający historię dramatycznie realistyczną. Codzienna scena - matka w kąpieli, dziecko przy komputerze - zostaje przełamana nagłym zagrożeniem: „W małej łazience ulatnia się czad… […] Synek ratuje mamę, choć ma mało lat”. Powtórzenia, które w klasycznym pantumie budują rytm, tutaj wzmacniają napięcie i poczucie zamknięcia, jakby bohaterowie krążyli w pułapce rutyny, z której wyjście przychodzi dopiero w obliczu katastrofy. Motyw dualizmu obecny wprost w wierszu „Dualizm”, stanowi jeden z kluczowych tematów tomiku. W wierszu czytamy: „Ty jesteś aniołem / a mnie zwą szatanem”. To jednak nie jest prosty podział na dobro i zło. W kolejnych wersach widać raczej proces autoidentyfikacji poprzez negację, „ja” istnieje w cieniu „ciebie”, jako jego odwrócenie, echo lub cień. Z kolei w wierszu „Nów. Ości” pojawia się obraz księżyca jako metafory wyczerpanej miłości: „Bez uczuć / zmarnowany /wychudzony. / Zostaną tylko / srebrne ości”. Obraz „srebrnych ości” jest bardzo sugestywny w tym zestawie, łączy estetykę z rozkładem, piękno z resztką po czymś, co już się dokonało.
Adrian Szary chętnie sięga po miniaturę jako formę kondensacji sensu. W wierszu „Żywioły” cztery elementy zostają sprowadzone do jednego adresata: „Lustro wody / wiatr / i ogień/ Uziemienie / mają / w tobie”. To poezja relacyjna, świat istnieje o tyle, o ile zostaje zakotwiczony w drugim człowieku. Jak to często bywa w poezji tego autora, nie brakuje także odniesień do Ewangelii, jak w poruszającym, krótkim wierszu „Weronika”:„Dopóty będzie / istniał świat / dopóki Weronika / Będzie wycierała z łez / Chrystusa twarz”. Gest Weroniki zostaje tu odczytany jako warunek trwania świata, współczucie staje się fundamentem metafizyki. Bardzo interesującym zabiegiem autora jest także rozbijanie powagi lekkim, niemal absurdalnym puentowaniem, jak w wierszu „Menu”: „Jedyne co za życia / nam tutaj dodano / To coraz bogatsze / menu”. Ironia nie niweluje jednak refleksji o śmierci, raczej ją oswaja, wpisując w codzienny porządek. W wielu tekstach powraca motyw relacji jako asymetrii. W wierszu „Słońce” czytamy: „Ty jesteś moim słońcem. / Ja jestem twoim cieniem”. To jedno z najprostszych, a zarazem najbardziej trafnych ujęć nierównowagi w relacjach.
„Hipnagogik” jest tomem niejednorodnym formalnie, ale bardzo spójnym emocjonalnie. Łączy miniatury, gry językowe i formy bardziej zdyscyplinowane z refleksją nad kruchością istnienia oraz nieuchronnością przemijania. Najciekawsze w tym tomie jest jednak to, że jego siła nie tkwi w pojedynczych efektach, lecz w napięciu między lekkością formy a ciężarem znaczeń.
Cały tom utrzymany jest w stylistyce skrajnej oszczędności. Adrian Szary pisze tak, jakby szukał uzasadnienia dla obecności każdego słowa. Nie ma tu miejsca na nadmiar - jest za to precyzja i konsekwencja. Rytm wielu wierszy opiera się na powtórzeniach i kontrastach, które wzmacniają wrażenie przebywania w stanie hipnagogicznym - tej szczególnej fazie pomiędzy jawą a snem, gdzie obrazy pojawiają się nagle i równie szybko się rozpadają.
„Hipnagogik” można czytać jako zapis doświadczenia granicznego. Sensy w tych wierszach nie są dane raz na zawsze; raczej „błyskają”, by za chwilę zniknąć, pozostawiając czytelnika w stanie lekkiego zawieszenia. W efekcie tom Adriana Szarego jawi się jako spójny, przemyślany projekt poetycki, w którym forma i temat wzajemnie się przenikają.
Warto sięgnąć po ten tom, by przekonać się, jak wiele znaczeń może pomieścić krótka forma, unieść ciężar emocji i sensów, które nie kończą się wraz z lekturą, lecz dopiero wtedy zaczynają pracować w czytelniku.
Bardzo serdecznie polecam, warto czytać poezję 🙂
Monika Magda Krajewska



Komentarze
Prześlij komentarz